
Wraz z ułożeniem więźby dachowej zaczyna się wyłaniać kształt całego domu. Do wykonania została część więźby znajdująca się nad garażem, oraz pewne konstrukcje wewnątrz poddasza. Niektóre krokwie trochę się powykręcały po wyschnięciu…
Można też już odbyć spacer po części użytkowej poddasza. Spora część ścian wewnętrznych jest już postawiona, co daje pewien pogląd na to, jak będzie wyglądało poddasze. Pokoje będą całkiem spore. Po przeniesieniu kominka na inną ścianę w porównaniu z oryginalnym projektem, komin znajdzie się w niezbyt szczęśliwym miejscu, ale na to już nic nie poradzimy. Cóż, nie ma projektu idealnego.
Dzisiejsza wizyta na budowie nieco mnie zaskoczyła. Ostatni obraz, jaki pamiętam, to zasypane ściany fundamentowe piaskiem. Tymczasem dzisiaj około południa stało już ok. 1,5 metra ścian. Różnica kolosalna. Niestety, zdjęć z tego etapu prac nie będzie, bo padły baterie w aparacie, o czym się dowiedziałem próbując pstryknąć jakieś fotki. Działały bardzo krótko. Te baterie to Energizer Lithium Photo. Jednak Duracell rulez.
Jak uda mi się kupić nowe, to wieczorem podjadę zrobić kilka fotek.
W środę na placu budowy zameldowała sie ekipa. Od razu przystąpili też do kręcenia zbrojenia, trochę komentując, że nadawałoby się pod blok mieszkalny. No cóż, warunki gruntowe mamy nieciekawe, stąd decyzja o szerszych ławach i wzmocnieniu zbrojenia.
Od środy jest też działająca studnia na budowie, choć sama pompa jeszcze nie działa, bo nie było kabla zasilającego w komplecie, chociaż miał być według zapewnień pana z Praktikera.
Dzisiaj z kolei prowadzimy wielkie prace ziemne. Kopareczka kopie wykop pod ławy, a w międzyczasie wywrotka wywozi to co koparka wykopie i hałdę śmieci, jaka powstała podczas niwelacji terenu.
Trochę się widok placu budowy zmienił, dzisiaj więc powinny się pojawić nowe fotki w galerii.
Tak więc zaczęło się. Mamy już usunięty humus i zniwelowany teren. W sobotę przyjechał kontener mieszkalny dla ekipy. Co prawda nie ma żadnych luksusów, ale to chyba nie o to chodzi. Przespać się da pod dachem.
Jutro z rana przyjeżdża geodeta i ma wytyczyć posadowienie domu. Ekipa ma się pojawić w środę, do tej pory musimy jeszcze wynająć kibelek dla ekipy i wydrążyć studnię. Muszę też już zamówić stal na zbrojenie ław fundamentowych i przymierzyć się do zamówienia bloczków fundamentowych. No i trzeba jeszcze załatwić koparkę do zrobienia wykopu pod ławy. Ponieważ po niwelacji terenu usypaliśmy sąsiadowi na działce obok sporą hałdę ziemi, trzeba to gdzieś wywieźć, póki nikt nie podkabluje
Pojawił się też problem z kredytem. Niestety, ale bank Nordea daje ciała po całości. Nagle zaczęli robić jakieś problemy i nie chcą dać kredytu w wysokości o jaką wnioskowałem. Ile chcą dać tego jeszcze nie wiem, zobaczymy co z tego wyniknie. Cała sprawa trwa już ponad miesiąc i zakrawa na kpinę. Jutro idziemy do znajomej z Pekao, to nasz plan awaryjny.